Introspekcja – Uprawianie Bliskości Psychicznej…

Introspekcja
Forma Psychicznego Zbliżenia Ze Sobą

Introspekcja – (z łac. introspectio – wglądanie do wnętrza) – w psychologii oraz pedagogice, analiza własnych subiektywnych stanów psychicznych, myśli i przemyśleń.”

Wincenty Okoń, „Nowy słownik pedagogiczny”, Warszawa, 2001, s. 148

Introspekcja pozwala wsłuchać się w głąb drugiej osoby, usłyszeć jej uczucia, zobaczyć pragnienia jej oczyma i zachłysnąć się smakiem emocji drugiego ja.

Piszę „drugiego ja”, bo dosłownie chodzi o wyłączenie swojego aparatu poznawczego, aby poczuć się tą drugą osobą w każdej najmniejszej części.

Jest to forma psychicznego zbliżenia ze sobą.

Tak jak fizyczna intymność jest formą fizycznego i mentalnego zbliżenia ze sobą, tak jak spędzany razem czas jest zbliżający, tak introspekcja jest formą uprawiania bliskości psychicznej.

Szersza eksploracja przestrzeni percepcyjnej drugiego człowieka, jeżeli dokonywana z wzajemnością, pozwala wam na lepsze poznanie siebie nawzajem.

Wgląd w drugą osobę aktywnie zwiększa więzy bliskości między wami, ponieważ wpływa na poziom waszej otwartości i buduje zaufanie.

Introspekcja jest przeciwieństwem sprzeczania się
o cokolwiek.

Introspekcja minimalizuje wartość wszystkiego co jest na zewnątrz poza umysłem i koncentruje się tylko na przeżyciach myślowych.

Np. możesz wspomnieć o tym, że domy które widziałeś przy łące były bardzo ładne, a nawet przepiękne,
bo tak je pamiętasz.

Sęk jednak w tym, że za Twoje pozytywne wrażenie odpowiada stan nastrojowo uczuciowo emocjonalny, jaki miałeś w chwili obserwowania tych domów,
a nie one same w sobie.

To czy podobały Ci się czy nie, zależało od Twojego stanu nastrojowo uczuciowo emocjonalnego, bo „podobanie się czegoś” to emocja, a nie obraz.

Patrząc na te same domy w innym nastroju, zapamiętałbyś je jako mniej atrakcyjne.

Więc jak ocenić „ładność domów”?

Obiektywnie nie da się, bo nie możemy odseparować się od naszych emocji, uczuć i nastrojów.

One mogą pochodzić z innych bodźców, ale i tak są obecne kiedy cokolwiek następnego obserwujemy.

Dlatego zapamiętujemy to nie takie jakim jest,
tylko według naszych uczuć i emocji w chwili obserwowania tego.

Dlatego introspekcja odwraca się od przedmiotów zewnętrznych,
a skupia niemal całą swoją uwagę na uczuciach
i emocjach jakie aktywują się w człowieku.

W związku z tym nie rozmawiamy o tym, że w domu jest bałagan bo ktoś nie posprzątał, tylko rozmawiamy o tym w jaki sposób się z tym czujemy.

Opowiadamy o emocjach i uczuciach, a nie o tym gdzie co leży, a gdzie powinno.

Zatem posługując się introspekcją niemal w ogóle nie rozmawiamy o materii i zdarzeniach świata zewnętrznego.

Gdyby się nad tym chwilę zastanowić – to może być wybitnie fascynujące, wiesz?

Zamiast zastanawiać się o co jej / jemu chodzi, stawiasz sobie fajną misję, że chcesz pojąć punkt odczuwania drugiej osoby.

Zobaczyć inaczej to samo, na co Ty patrzysz, na to co widzicie razem – czy to nie fascynujące?

Jeżeli rozmawiamy o zdarzeniach, wypowiedziach i faktach, to każdy może mieć na nie swoje własne spojrzenie, którego się trzyma.

Wtedy jedyny wynik to brak zrozumienia i nieporozumienie.

Jeżeli rozmawiamy o emocjach i uczuciach, to nikt ich nie podważa, bo jak można podważyć uczucia albo emocje drugiej osoby?

Czym?
Niby jakim argumentem?

Rozmawiając o uczuciach i emocjach wchodzisz w tryb wzajemnego empatyzowania, a nie sprzeczania.

Zwróć uwagę, że jak ludzie się kłócą, to rzadko jest to merytoryczne, chociaż pozornie na takie może wyglądać.

Argumenty których używają pochodzą z bieżącego generatora uzasadnień, który pracuje zgodnie z czyjąś prawdą emocjonalną.

I tak z obu stron.

Żadna strona nie zmieni swojej prawdy emocjonalnej, od intelektualnego kontrargumentu.

I tak będą trajkotać coraz to kolejnymi pomysłami na przykłady z rzeczywistości zewnętrznej.

Zdecydowanie lepszym sposobem wzajemnej komunikacji i pogłębiania zrozumienia oraz psychicznego zbliżenia,
jest introspekcja.

Wszak chodzi o to, aby było dobrze, a nie o to by wygrywać kłótnie.

Kolejna sprawa to fakt, że wszystko w życiu, czego możemy doświadczać, sprowadza się nie do istoty tej rzeczy w sobie samej,
ale do uczuć i emocji jakie sobie zapamiętujemy, doświadczając tejże.

Sposób odbioru takiej rzeczy jest tak bardzo zależny od naszych uczuć i emocji, a tak mało zależny od tej rzeczy w sobie samej, że…

rozmowa o rzeczach nie prowadzi ani do poznania tej rzeczy, ani do zrozumienia osoby która o niej mówi.

Nie rozumiemy tej osoby, jeżeli próbujemy ją postrzegać przez pryzmat tych rzeczy lub jakiś wydarzeń i nadawać im naszej emocjonalnej interpretacji, np. „tak zrobiłaś, bo jesteś złym człowiekiem”.

Czynniki zewnętrzne fałszują nam obraz człowieka,
a to przecież człowieka chcemy poznać, zrozumieć,
z człowiekiem chcemy być blisko.

Nie z naszymi interpretacjami i miazmatami na temat zewnętrznych wydarzeń.

Zapamiętaj:

  • Jeżeli mówisz innym, że są źli (z powodu tego jak się poczułeś przez coś, czego dokonali), to będą się
    z Tobą kłócić.
  • Jeżeli mówisz im o swoich odczuciach związanych
    z sytuacją, to nie macie się o co pokłócić, bo nic nowego nie jest przedmiotem sporu.
    (unikasz wojny argumentów)


Odwołujesz się do empatii drugiej osoby, kiedy mówisz

o tym co czujesz. Mówiąc o swoich uczuciach, ciężko jest kogoś obrazić.

Introspekcja pozwala nam na psychiczną łączność z drugą osobą.

Dlatego od dzisiaj, zamiast typowego:

  • „co u ciebie”,
  • „jak tam”, „co tam”,
  • „co powiesz”

zdecydowanie bardziej praktyczne będzie zapytać

  • „jak się czujesz”.

Dlaczego?

Bo pomijasz cały aspekt zewnętrzny co ta osoba robiła lub robi i nie analizujesz tego poprzez swój sposób spojrzenia,
tylko bezpośrednio pytasz o to jak się czuje,
jak jej jest, jakie ma emocje.

Bo i tak do tego się wszystko sprowadza, prawda?

Jeżeli słyszysz o tym, że fajnie ta osoba spędziła czas robiąc coś, co Tobie wydaje się nudne,
np. gra na gitarze, to za Chiny nie odczujesz fascynacji którą ona ma, jedynie pojmiesz to intelektualnie.

Ale…

Zupełnie inaczej jest, jeżeli jednak będziecie rozmawiać
o tym jak ta osoba się czuła, kiedy mogła odsunąć od siebie całą rzeczywistość.

I w pełni oddać się emocji nieopisanego szczęścia i temu fantastycznemu uczuciu zapału i pasji, kiedy miała dzisiaj spontanicznie trzy godziny na to, aby robić to co kocha,
co lubi i tak mocno chce, co pozwala jej tak szybko poczuć nieograniczoną moc w sobie, która emanując silnie z jej rozpalonego euforią serca przyjemnie zaraża wszystkich dokoła.

Chwila na oddech, moment na skupienie uwagi, na tym jak przełknąć ślinę i uczucie dudnienia pod klatką serca wręcz wyrywającego się do świata.

To wariactwo, to nienormalne, ale jest przepiękne i jest tego warte.

Czuła uczucie szczęścia i spełnienia, które przenikliwie przesłaniając całe jej wnętrze nastroiło ją bardzo ciepło
i pozytywnie wobec wyczekiwanego dzisiaj wspólnego wieczoru.

Czuła się maksymalnie szczęśliwa i cieszy się, że może
z Tobą się tym tak podzielić.

To przy takim zobrazowaniu uczuć:

  • poznajesz w pełni co ta osoba czuje i jak działa na nią świat który ona odbiera
    (nie jaki świat jest, tylko jak ona go odbiera!)
  • przestaje mieć znaczenie, że przecież tylko grała na gitarze…

Zwróć uwagę jak wiele możemy wyrazić na temat tylko jednej krótkiej chwili i tego jak ją przeżywaliśmy, jeżeli nie będziemy opowiadać o niej samej, ale o tym jak ją odbieramy.

Jeżeli ta osoba mówi Ci „gram na gitarze”, tak naprawdę komunikuje, że czuje szczęście, uczucie zapału i pasji, czuje że robi to co kocha, co lubi, coś co mocno chce, czuje moc w sobie (…).

Nie o gitarę tu chodzi.
Nie chodzi też o to co Ty myślisz o gitarze.

Chodzi o to, co odczuwa druga osoba, jak ona to odbiera, a nie jakie to faktycznie jest, czy nie jest.

Są takie momenty kiedy trzeba się zbliżyć.
Nie tylko fizycznie, nie tylko intelektualnie, ale też emocjonalnie.

Introspekcja jest takim uprawianiem bliskości psychicznej.

Daniel Błaszczuk

Facebook Comments Box