O Mnie

 

„Mając 19 lat chciałem tylko poderwać koleżankę,

 

zainteresowałem się psychologią…

 

 

tak mnie pochłonęło, że 12 lat później…

 

 

Psychologia to CAŁE moje życie.

 

Psychologia stała się moją pracą, studiami, pasją, relacjami,

 

osiągnięciami i wielkim wyzwaniem.”

 

 

Nazywam się Daniel Błaszczuk, a strona którą czytasz to moje osobiste sanktuarium psychologiczne. w tym miejscu napiszę parę słów o sobie.

 

Od kiedy studiuję psychologię, moje życie bardzo się zmieniło.
Zmieniły się kategorie jakimi widzę ludzi, ich zachowania oraz dalekosiężne skutki jak 
i źródła tych zachowań.

 

Jest to dziwne, bo przecież tyle lat skwapliwie uczyłem się ludzi… kobiet… rozbierałem na części pierwsze każdą reakcję, interpretowałem, analizowałem, doświadczałem, sprawdzałem, kolekcjonowałem mechanizmy.

 

Od urodzenia jestem fanem odkrywania sposobów skutecznej komunikacji z ludźmi.
Odkąd pamiętam byłem zapalonym fanem odkrywania nowych sposobów konwersacji.

 

Jeszcze w liceum pasjami porywałem wszelkie materiały z zakresu wpływania na ludzi samą tylko rozmową z nimi.
Miałem swoje pierwsze sukcesy.

 

W roku 2003 razem z kolegą pracowaliśmy dla mojego ojca. Prowadził on przedstawicielstwo dla jednego z operatorów telekomunikacyjnych.
Nasza praca polegała na sprzedaży umów od drzwi do drzwi. Szybko spostrzegliśmy, że to wszystko jest bardzo schematyczne.

 

Miałem wtedy dopiero 17 lat, a już zauważałem pierwsze schematy w ludziach.
Wszystkie rozmowy z ludźmi przebiegały według kilku możliwych wariantów,
w zależności o „wylosowanego” charakteru mieszkańca.

 

Tych charakterów była skończona ilość. Po prostu odwiedzając 40 mieszkań dziennie, jako nastolatek nazywałem to „schematem małpim”.

 

Polegał on na tym, że podczas odtwarzanych przez nas w ten sam sposób pewnych sekwencji rozmowy związanej z przepisaniem się do drugiego operatora telekomunikacyjnego,
pani mieszkająca w pod numerem XX reagowała IDENTYCZNIE w odpowiednich momentach, jak pani pod numerem YY.

 

Z kolei pan pod numerem A reagował inaczej niż pan pod numerem B, który jednak reagował tak samo jak pan pod numerem E i jednocześnie inaczej, niż pan pod numerem D, który reagował tak samo jak pan pod numerem A.
I tak dalej…

 

Wtedy powiedziałem do Piotra:

 

„Zauważyłeś już, w jak wielkim stopniu ludzie działają schematami?
Czy oznacza to, że ludzie nie są indywidualnościami?

 

I pytanie czy to znaczy, że dalsze schematy można przewidzieć, po tym jak klientka odezwie się i usiądzie?”

 

Na odpowiedź nie przyszło długo czekać.

 

Miesiąc później dostawałem dodatkowe wynagrodzenie za prowadzenie raz w tygodniu szkolenia dla najlepszych pracowników, którzy następnie szkolili resztę mrówek, w zakresie rozmowy z klientem pod kątem sprzedaży tego produktu.

 

Dlaczego?
Po prostu rozpracowaliśmy schematy.

 

 

 

„To było, gdy miałem 17 lat.
Dziś mam 31 lat…”

 

 

Psychologia stała się moją pracą, pasją, studiami i hobby. Jest obecna w niemal każdej chwili mojego życia.

Fajnie jest teraz spojrzeć z perspektywy, wjechać od strony psychologii, a później nakładać możliwości na teren w polu, zarówno jeśli chodzi o podryw, ale i wpływanie na ludzi, wychowanie, budowanie relacji, więzi, sprzedaż siebie.

 

W tej chwili to wszystko zaczyna być połączone ze sobą, zespolone i bardzo mocno trzyma się całości.

 

No bo jak wyjaśnisz, dlaczego chłopak czuje, że CHCE podejść i pogadać z dziewczyną, jednocześnie CZUJE blokadę przed tym zachowaniem oraz zdołowanie, że tego nie robi…?

 

Dawanie w takiej sytuacji porad „idź i zrób to i tamto” jest nieskuteczne na dłuższą metę, bo problem nie leży w tym.

 

Więc wiele rzeczy w moich przekonaniach się zaktualizowało.
Pozwala mi to teraz świetnie połączyć wszystko co wiedziałem, czego się nauczyłem ze zwieńczeniem jakiego nadwyraz potrzebowałem.

 

 

 

 

„To Było Silniejsze Ode Mnie…”

 

To był czerwiec.
Przekroczyłem mury uczelni, na której już kiedyś studiowałem, inny kierunek w innych budynkach. Wszedłem do pokoju rekrutacyjnego, złożyłem dokumenty. Laska wklepuje dane i uśmiecha się do mnie… „witamy ponownie!”.

 

Z całą moją pasją, zamiłowaniem i obsesyjną miłością jaką pałam do psychologii wjechałem w zajęcia uniwersyteckie prowadzone przez najwybitniejszych mistrzów tego gatunku.
To nie byli zwykli profesorowie od nudnego wykładu.

 

Czułem, że wszystko się zmienia…

 

Niektórzy profesorowie przylatują zza oceanu prowadzić tutaj serie zajęć. Wielu z nich to osoby o których można czytać w prasie, w ogólnoświatowych pismach naukowych.
A teraz miałem ich przed sobą, mówiących na żywo, widziałem ich, byli prawdziwi, mogłem ich słuchać i zadawać pytania… czułem, że żyję!

 

 

 

„Zupełnie Rozwalili Mi System”

 

Treści jakie zacząłem zdobywać i odnosić do praktycznych przypadków życia, raz na zawsze wzniosły moje rozumienie ponad fundament zwany akcją i reakcją.

 

Zawsze myślałem, że kiedy ktoś / coś / jakaś sytuacja wywołuje w nas emocje, to w następstwie tego przyjmujemy jakiś grymas twarzy i podejmujemy działanie, np. wystraszyłem się więc uciekam, bo się boję.

 

Jakim było dla mnie zaskoczeniem, kiedy okazało się, że uczucie / emocja NIE JEST powodem zachowania, bo emocja powstaje na koniec. Grymas twarzy jest przed emocją,
a przed grymasem jest decyzja o zachowaniu, nie powodowana emocją, bo jej jeszcze nie ma.
A kobiety tyle myślą o uczuciach…

 

Można również bardzo łatwo rozpoznać, kiedy dziewczyny uśmiech jest wynikiem prawdziwej radości i sympatii do Ciebie, a kiedy kobieta uśmiecha się do Ciebie siłą woli. Dokładnie chodzi o mięsień okrężny oka.

 

Siłą woli przy uśmiechu możesz napiąć TYLKO mięsień jarzmowy. Jeżeli mięsień okrężny oka jest luźny, to znaczy, że uśmiech jest wywołany siłą woli, bo tego mięśnia nie da się napiąć świadomie.

 

To ma swoją nazwę „uśmiech panamerykański”. Nazwa wzięła się od określania uśmiechu stewardess w samolotach.

 

Tej wiedzy nie da się zignorować.
Można ją zgłębiać godzinami, dniami i nocami.

 

 

„Czułem Coś Pięknego…”

 

Jeszcze nigdy nie spotkałem tylu osób w jednym miejscu tak bardzo pochłoniętych tym, co przez całe życie tak bardzo kochałem.
Jeżeli raj na ziemi istnieje, to jest właśnie tutaj, w tej auli, skupiającej ok. 180 osób oddanych pasjom psychologii w różnych jej kierunkach, siedzących przed naukowymi autorytetami okrytymi sławą, które teraz krok po kroku pokazują nam największe tajemnice.

 

Wszyscy bardzo szybko między sobą nawiązaliśmy kontakt.
Stworzyliśmy relacje, przyjaźnie, interakcje praktyczne. Między grupami dziennymi i zaocznymi współpraca i ciepło wzajemnych relacji przebiega w sposób nieporównywalny do innych kierunków.

 

Znaleźliśmy się wszyscy we właściwym czasie i miejscu. Razem.

 

 

 

„Stałem Się Tak Pochłonięty,

Że Zostawiłem Cały Świat…”

 

Nie masz mi się co dziwić.
Psychologia i odkrywanie, kształtowanie zachowań i budowanie relacji z innymi, przekonywanie innych, a także pomaganie ludziom stawania się lepszymi… dla własnej frajdy… to zawsze był mój świat, a teraz stał się bardzo namacalny.

 

Pamiętam jak dziś, kiedy wczesnym świtem dopiero wbiłem do budynku A-16 i angażuję się w kontakt z automatem od kawy… kiedy nagle podchodzi do mnie Daria, wita się i zaczyna ze mną rozmowę o Z. Freud’zie.
Tak po prostu.

 

Dyskusja o tym XIX – XX wiecznym psychologu staje się tak pochłaniająca, że sytuacja zaczyna przypominać scenę z filmu… nie wiem ile w zapatrzeniu tak jeszcze rozmawialibyśmy i ile by to trwało, gdyby nie następne w kolejce osoby, które przerywają będąc zasłuchanymi w tę dyskusję, że jak coś tam stygnie ta kawa…

 

 

 

„Teraz Mam Sesję…

Dlatego Mniej Piszę…”

 

Wiedza którą zdobyłem, którą teraz zdaję na sesji egzaminacyjnej, mogłaby stać się inspiracją do niejednej książki, do niejednego kursu i z pewnością stanie się fundamentem tegorocznego szkolenia SU Sopot 2017.
Postanowiłem, że pocisnę kolejne materiały na grubo.

 

Nie każdy ma czas w życiu na to, żeby studiować psychologię… więc ja to zapodam.
Po prostu będę przekazywać to wszystko o wiele intensywniej, niż dotychczas.

 

Teraz jednak przede wszystkim skupiam się na pisaniu prac zaliczeniowych, niejednokrotnie wymagających bardziej, niż niejeden materiał jaki tworzę.

 

No i egzaminy.
Nie ma przedmiotu, z którego nie byłoby egzaminu i zaliczeniowej pracy. Tego na innych kierunkach nie ma. Są „zalki” za niektóre wykłady. Ale na Psychologii nie.

 

 

 

„Ale Moja Przygoda z Psychologią Zaczęła Się

Na Długo Przez Studiami Psychologii…”

 

 

„Wszystko zaczęło się w 2004 kiedy od tego, że…

Chciałem poderwać koleżankę z klasy!”

 

 

Wszystko zaczęło się od… chęci poderwania koleżanki!
Nie wiem gdzie bym był i czym bym się dziś interesował, gdyby nie ona…

 

Kiedyś tak jak wszyscy, miałem problemy z podrywaniem lasek. Zawsze byli dokoła bardziej przystojni czy silniejsi koledzy za którymi te dziewczyny same się uganiały, a ja…
nawet nie wiedziałem co mam powiedzieć.

 

Zresztą gdybym podszedł i zaczął mówić i tak by mnie pewnie wyśmiały…
Tak było od szkolnych lat, ale lata mijały i w liceum się niewiele zmieniło.
OK, miałem dużo koleżanek, dużo z nimi przebywałem, jednak kiedy chciałem coś więcej, one odmawiały.

 

Pamiętam do dziś jak w III klasie liceum napisałem do koleżanki z klasy liścik, że znaczy ona dla mnie tyle ile dla okrętu znaczy ocean.
Czy jakoś tak to leciało, odpisała, że miło jej, ale dla niej będę zawsze jej najlepszym kolegą z klasy, który blablabla… jej kolegą!
Podczas gdy ona miała takie piękne ciało, jędrną pupę, ja miałem być jej kolegą!

 

<- to ja, około roku 2003

 

Zgadnij co? Nic nie zmieniło się przez kolejne 2 lata. Minęła trzecia, następnie czwarta klasa liceum, jedne i drugie wakacje, w końcu trafiłem na pierwszy rok studiów.
Miałem na roku 223 dziewczyny i razem ze mną było 14 facetów! W grupie było nas czworo.

 

Miałem jeszcze więcej koleżanek, jeszcze więcej imprez, a wiesz ile lasek w tym czasie bzyknąłem?
Żadnej nowej.

 

W listopadzie coś się wreszcie stało. To zmieniło się wówczas, kiedy pewna dziewczyna wyśmiała mnie dosyć mocno.
Wyobraź sobie, że gdy pojawiła się w naszym imprezowym środowisku (jako koleżanka naszej kumpeli), sama zaczęła mnie podrywać.

 

Bo jej zimno, to stanęła bliżej, bo jej się w szpilkach źle idzie, to żeby ją za rękę prowadzić w ramach pomocy, później żeby sama nie wracała, to prosiła żebym ją odprowadził, dużo ze mną rozmawiała i nieraz całowaliśmy się z jej inicjatywy.
A ja dalej nie wiedziałem, jak mam to prowadzić ? szybko laska dała sobie spokój.

 

Wtedy przez zupełny przypadek (a może tak miało być?) odkryłem pierwsze materiały o podrywaniu.
Byłem w pierwszej chwili zszokowany, że istnieje specjalna nauka, dzięki której mógłbym w mgnieniu oka poderwać każdą dziewczynę, która mi się podoba.

 

Nie miałem tego NIGDY w życiu! OK, rozumiałem, że to nie będzie w chwilę, że zajmie czas aby się tego nauczyć, ale czas i tak upłynie, a tu miałem coś co mogło realnie odmienić całe moje dotychczasowe życie.
To był rok 2004, byłem wtedy na krótko przed 19 urodzinami.

 

Dalej sprawy potoczyły się dość szybko, choć w tamtym momencie tak nie myślałem.
Tych materiałów nie było wiele, szczerze, miałem do dyspozycji raptem 20 stron o byciu pewnym siebie, budowaniu ramy i odpowiedniej postawy przy dziewczynach.

 

 

 

„Jeżeli Jesteś Dla Niej Nieodstępny,

Podczas Gdy Inni Za Nią Biegają,

Ona Jest Tobą Zaintrygowana,

Bo Jesteś Inny…”

 

 

Bo nie lecisz na nią jak wszyscy, bo ona musi się o Twoją uwagę postarać, bo ją zlewasz co chwilę i zaczepiasz znowu, a inni biegają za nią jak ona im każe.

 

Tutaj laska traciła pewność,
traciła grunt pod nogami. To działało.

 

Wiedziałem jak mam się zachowywać wśród lasek, które miałem siłą rzeczy w swoim otoczeniu, jednak wciąż miałem problem żeby do obcych zupełnie dziewczyn na korytarzu podejść i wprost wyjechać jej, że podoba mi się i chcę ją poznać, nie wiedziałem o czym mam dalej rozmawiać.
To musiało się zmienić!

 

Zrobiłem pierwszy krok, zrobię następny, zależy mi na tym bardzo!
Skutkiem tego pożegnałem się z częścią kumpli, niektórym z nich nie odpowiadała moja przemiana.

 

Woleli starego mnie, któremu łatwiej można było coś narzucić, który biegał z nimi co weekend się napić. A ja wolałem spędzać czas z laskami, wypić tylko trochę, bo liczył się sukces w postaci numeru telefonu czy efektu w rozmowie, a nie kto ile wypije „bez popity” w jednej rundzie studenckiej ruletki.

 

Oczywiście bawiłem się i żyłem po całości, ale jeśli wiesz jak wygląda akademickie życie, to wiesz że niełatwo jest nagle innym ludziom zrozumieć, że chcesz czegoś innego niż wstać o 14 rano po imprezie, tej z piątku na wtorek. Próbowałem ich zachęcać, pokazywać materiały, ale nie chcieli tego słuchać, śmieszne się to im wydawało.

 

Szybko zauważyłem, że stałem się mistrzem teorii, ale tej praktyki było u mnie zdecydowanie za mało.
Chciałem więcej, rozumiałem już tyle, ale kiedy w praktyce działałem nie zawsze było tak jak w książce, ponieważ wielu innych rzeczy tam napisanych nie było.

 

Wtedy dzięki koledze z Warszawy, dołączyłem do zamkniętego forum o psychouwodzeniu – zrzeszało dosłownie 20-kilka osób, w połowie dzisiejszych trenerów ale to inna bajka.

 

 

 

„Miałem Wtedy 21 Lat.

Tworzyliśmy Wzajemną Grupę Wsparcia.”

 

 

Rok później w 2006 poznałem dwóch wspaniałych towarzyszy za pomocą lokalnego forum (fora o psychouwodzeniu stały się już do 2006 roku powszechne i otwarte),
materiałów było więcej dzięki osobom, które szkoliły się w Chorwacji (w Polsce nie było wtenczas nikogo,
kto byłby na tyle kompetentny, by prowadzić jakiekolwiek warsztaty, szkolenia czy kursy).

 

Tak poznałem S. i Greg’a. Ten drugi wylądował 2 lata później w Nowym Jorku, gdzie przez pół roku trenował MysteryMethod.

 

W roku 2006 istniały 4 nurty psychouwodzenia – MysteryMethod jako bardzo analityczna metoda, której model psychouwodzenia rozkładał się na fazy A1,A2,A3,C1,C2,C3,S1,S2 i trzeba było zapamiętać co się kiedy robi i mówi.

 

Było też SpeedSeduction Rossa Jefferiesa, który uczył jak układać słowa by tworzyć odpowiednie sekwencje wyobrażeń i manipulować odczuciami dziewczyny (tzw. hipnotyczne psychouwodzenie).

 

 

„Były Różne Szkoły Psychologii Relacji…”

 

 

Istniał nurt Badboy&Shark trenerów z Chorwacji, których metodyka ugruntowana była na twardym zachowaniu wobec kobiety, byciem pewnym siebie i niedostępnym,
oraz kanadyjski Zan Perrion, który uczył romantyzmu i magicznie szybkiego zakochiwania kobiet w sobie.

 

W 2006 roku dzięki internetowemu forum jeździliśmy razem z S. i Gregiem do naszych znajomych z forum, którzy mieszkali w Szczecinie, Toruniu, Bydgoszczy i Koszalinie,
aby razem podrywać i uzupełniać się, dawać sobie wzajemne korekty, wymieniać doświadczenia.

 

 

 

„Ciągle Popełnialiśmy Błędy…”

 

 

4 lata wcześniej nie uwierzyłbym, że będę miał takie życie.
Ciągle jednak uczyliśmy się popełniając wiele błędów, to nie było tak, że zlizywaliśmy śmietankę i korzystaliśmy w pełni z życia pośród pięknych kobiet.

 

Były spektakularne sukcesy,
jednak na co dzień to odrzucenia na różnych etapach znajomości były naszym chlebem powszednim.

 

W lutym 2007 w Szczecinie, razem z S., Gregiem i naszym kolegą Linege’m, wzięliśmy udział w szkoleniu zindywidualizowanym.

 

 

 

„Nasze Pierwsze Szkolenie…”

 

 

Od czwartku do soboty nad ranem szkoleni byliśmy przez Warszawską grupę z materiału MysteryMethod (jeden z członków grupy wziął udział w szkoleniu z metody MM bezpośrednio u Mystery’ego w Wielkiej Brytanii).

 

Podczas spędzonych niesamowicie intensywnych 3 dni w Szczecińskim CafeClub w centrum handlowym Galaxy i klubie Trezor, od środy do niedzieli zafundowaliśmy sobie może 12h-15h snu. Nie było czasu spać.

 

Przez 3 dni teorii chłopaki pokazali kilka psychologicznych tricków, omówili jak wg. nich powinny wyglądać wszystkie poziomy attraction, poziomy rapportu oraz co powinno się w nich znajdować – słowem: cały model psychouwodzenia.

 

To co działo się na tamtym szkoleniu to temat na zupełnie inną historię.

 

 

 

„Zan Perrion…”

 

 

 

Latem 2008 roku przyszło mi osobiście poznać Zana Perrion’a.
Spędziliśmy tydzień nad polskim morzem podczas mojego pierwszego w życiu obozu uwodzenia.

 

To co działo się przez 6 fantastycznych dni nad polskim morzem,
trudno jest ująć w słowa…
przez 6 dni i nocy Trójmiasto należało tylko i wyłącznie do prawdziwych mężczyzn, którzy codziennie dawali szczęście co najmniej 28 kobietom każdego dnia.

 

Uczyli się wszyscy – zarówno uczestnicy seminarium jak i trenerzy. Śniadanie, plaża, miasto i kwitnące życie klubowe każdego dnia.
Fantastyczne kobiety, szum morza, zapach seksu i ta opalenizna. Mieliśmy w końcu ze sobą samego Zana Perrion’a.

 

Zan to jeden z najznakomitszych uwodzicieli na świecie, któremu Neil Strauss poświęcił cały rozdział w swojej książce „Gra”,
nazywając go „niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej tego gatunku”,
a Komo TV z Seattle nazwała go „Największym uwodzicielem na świecie”.

 

Zan przez wiele lat stał się na świecie synonimem bardziej naturalnego i otwartego emocjonalnie sposobu komunikowania się z kobietami.

 

F. i Zan Perrion – 2008, obóz psychouwodzenia Sopot

 

Podczas seminarium Zan nauczył nas drogi wolnej od wyuczonych zachowań, od udawania przed kobietą czegoś.
Tylko my i nasze emocje.

 

Po co pytać dziewczynę o opinię na jakiś temat, byleby rozmowa się rozkręciła, skoro można powiedzieć: Jesteś piękna, chodź na randkę”

 

Dzisiejszy świat sprawia, że nie jesteśmy autentyczni. Kobieta często na początku gra nie okazując swej prawdziwej osobowościtego jakim ciepłem potrafi darzyć Ciebie, tego jak troskliwa jest.

 

Kobieta skrywa swoją seksualność i zachowuje dystans, starając się odcedzić tych którzy mogliby ją skrzywdzić.
Dopiero później możesz odczuć jakim ciepłem potrafi darzyć Ciebie.

 

Mężczyźni również nie są tu lepsi. Prędzej zapytamy kobietę o opinię na drugorzędny temat, niż odważymy się wyjść poza ramy zwykłego zagadania o nic i zdecydujemy się być z nią szczerymi.

 

Wcale nie chcieliśmy pytać o drogę, o imprezy w mieście, ani podstępem otwierać z nią rozmowy, chcieliśmy iść na imprezę z nią!

 

Kiedy nie wiesz gdzie iść, zawsze wybieraj drogę która da Ci więcej pozytywnych wspomnień.

 

Zan’owi dziękuję za cenną naukę. Za świetną zabawę na domowej imprezie, za informację zwrotną i pomoc w klubie, za wspólnie spędzony czas oraz za nasze rozmowy.

 

Za to czego nauczył nas wszystkich, co przekazał i jak nas zmienił.

 

 

 

„Konferencja Psychouwodzenia
Wrocław, 27-28 wrzesień 2008″

 

 

Dzięki temu rozwojowi, w roku 2008 poprowadziłem swoją pierwszą w życiu konferencję o psychouwodzeniu.

 

Trwała 2 dni, zebraliśmy na sali prawie 80 osób.

 

W roku 2009 wraz z czarnowłosą (a wcześniej blondwłosą) urokliwą kobietą… jeździliśmy po Polsce trenować mężczyzn w psychologii, psychopodrywaniu i psychouwodzeniu.
Tak naprawdę pierwsze moje szkolenie przeprowadziłem dużo wcześniej wraz z S., w grudniu 2007 we Wrocławiu.

 

Ludzie sami pisali do nas z for internetowych i prosili o poświęcenie im weekendu.
Zgodziliśmy się raz, później nie było już odwrotu, wciągnęło to i nas i ludzi.

 

Ponad 3 lata spędzone z urokliwą czarnowłosą trenerką nauczyły mnie bardzo wiele.
Te twarze, które rzucały się nam na szyję i dziękowały. Tego nie zapomnę nigdy.

 

W tym czasie moja szkoła działała już profesjonalnie, wydawaliśmy pierwsze nasze książki które zawsze ograniczaliśmy czasowo, by tym którzy je kupią, mogły one działać jak najdłużej.

 

W roku 2012 nagrałem pierwszy w życiu film… wraz z 3 mocno zakręconymi flirciarami.
Film wraz z częścią instruktażową oraz godzinną demonstracją z podrywu zajął ponad 6 godzin.

 

Przez niemal 1/3 swojego życia przekazywałem absolutnie znakomite wskazówki, sposoby, patenty, dzięki którym mogłeś zawrócić w głowie płci przeciwnej.
 
Udostępniałem ludziom kursy i informacje, dzięki którym mogli nie tylko wpłynąć na to co dzieje się z drugą osobą, ale też zmienić siebie, rozwinąć w sobie najważniejsze cechy charakteru, stać się pewnym siebie i atrakcyjnym wewnętrznie.
 
Wiele osób w tym czasie miało okazję poznać mnie na żywo, kiedy ciężko wypracowywaliśmy razem najważniejsze cechy wewnętrzne, łamiąc blokady i zahamowania.

 

 

„Ucząc innych mężczyzn i rozwiązując z nimi ich problemy

 

w zderzeniu z rzeczywistością bezpośrednią,

 

działając razem „na polu praktyki”,

 

nabyłem niezwykle cenne dla mnie doświadczenie.”

 

 

To, że umiesz grać w piłkę to jedno, ale czym innym jest nauczanie innych ją dobrze kopać i grać. 
Aby dojść do swojego marzenia, musisz przejść przez czyściec kroczenia od miejsca w którym byłeś, do upragnionego miejsca przeznaczenia.
 
W ten sposób nauczyłem się nie tylko samego wpływania na uczucia i myślenie dziewczyn, ale nauczyłem się również świetnie wpływać na facetów, na których trzeba było wpłynąć tak, żeby zmienić ich od środka.
A każdy potrzebował czego innego.
 
Dzięki temu nauczyłem się bardzo dużo, jeśli chodzi o człowieka, jego zachowania i powody tych zachowań, kiedy błądząc po korytarzach myśli rozbierałem wszystko na części pierwsze.
 
Kiedy przypomnę sobie pierwsze moje szkolenia, mam do nich ogromny sentyment.
Ale i też do każdego innego, jakie utarło mi się w pamięci oraz do osób, razem z którymi mogłem to tworzyć.
 
Idę dalej…
 
Piszę dziś do Ciebie, żeby powiedzieć Ci, że postanowiłem IŚĆ DALEJ, zostawiając to co zdobyte, tak by dokończyć realizację mojego CELU i marzenia.
 
A jest nim jeszcze bardziej zagłębione i zaawansowane poznawanie psychologii w kontekście praktycznych umiejętności sterowania otoczeniem oraz swoimi możliwościami.
 
Zrozumienie jak działa człowiek i jak wywoływać właściwe reakcje jest dziś najbardziej potrzebną nauką w niemal każdej dziedzinie współczesnego świata.
 
Jeżeli za pomocą samej tylko psychologii można tak bardzo wpłynąć na siebie i na kobiety, które poznajesz, to pomyśl co można zrobić przekładając to na każdą inną dziedzinę życia.
 
Aby sformalizować moje dotychczasowe doświadczenie i wiedzę, a także je znacząco rozwinąć i poszerzyć, czas na oficjalną naukę psychologii.
 
W tym czasie będę wręcz maniakalnie zgłębiał jak najwięcej ciekawostek i patentów się da. Będę testował, używał i będę się tym bawił i dzielił.
 
Ponieważ zajęcia promocyjne, wykłady w większości ogarniam w tygodniu na dziennych, zewsząd poznaję i spotkam dosłownie setki ludzi zainteresowanych psychologią i zorientowanych w tym, co mnie tak bardzo od 12 lat pochłania, inspiruje i interesuje.

 

 

A tu parę opinii nadesłanych od moich klientów:

 

 

„Kiedy zaczynałem rozmawiać z F. czułem się coraz mocniejszy. Po prostu z samej rozmowy. Koleś niesamowicie przekazuje. Naprowadza na tą dobrą drogę.
Z paru godzin rozmowy z nim wyciągnąłem więcej niż przez kilka lat czytania artykułów i książek.”
– Faber, uczestnik szkolenia, Wrocław

 

„Miałem okazję w luźnej, klubowej atmosferze porozmawiać z F., który odpowiadał wyczerpująco na każde moje pytanie i motywował do dalszej, już samodzielnej pracy. Fajne ma gość podejście do życia oraz do ludzi i chyba to nie tylko moje zdanie.”
– Rafał, uczestnik szkolenia, Warszawa

 

„Drugiego dnia poznałem F. No cóż – pierwsze skojarzenie – Franz Maurer z filmu „Psy”. Połączenie naturalnej charyzmy, poczucia humoru oraz lekkiej aury niedostępności i tajemniczości to mieszanka wybuchowa. Jeśli chcesz spotkać bardzo wyluzowaną osobę, pełną wewnętrznej empatii, charyzmy oraz dystansu do tego, co robi, a w dodatku chcesz dostać fachową naukę – polecam – ja się nie zawiodłem.
Każdy musi mieć świadomość, że to on odpowiada za swoje życie i czy skorzysta z wyniesionej wiedzy czy też nie – to tylko i wyłącznie JEGO własna decyzja…”
– Paweł (Luckyboy), uczestnik szkolenia, Wrocław

 

„Te słowa F. zapadły mi w pamięci: jeżeli nie wiesz czy podchodzić… podejdź, jeżeli nie wiesz czy brać numer… bierz numer, jeżeli nie wiesz czy ją pocałować… całuj.”
– Wiktor, uczestnik szkolenia, Wrocław