O Mnie

 

„Mając 19 lat chciałem tylko poderwać koleżankę,
zainteresowałem się psychologią…
tak mnie pochłonęło, że 12 lat później…
Psychologia to CAŁE moje życie.
Psychologia stała się moją pracą, studiami, pasją, niezwykłymi relacjami,
osiągnięciami i wielkim wyzwaniem.”

 

 

Nazywam się Daniel Błaszczuk, a strona którą czytasz to moje osobiste sanktuarium psychologiczne.
Od kiedy mam kontakt z psychologię, zmieniły się kategorie jakimi widzę ludzi, ich zachowania oraz dalekosiężne skutki jak i źródła tych zachowań.

 

Postanowiłem pokazać je innym.

Od urodzenia jestem fanem odkrywania sposobów skutecznej komunikacji
z ludźmi. 
Odkąd pamiętam byłem zapalonym fanem odkrywania nowych sposobów konwersacji.

 

Pamiętam, jak jeszcze jako dzieciak zastanawiałem się w jaki sposób sprawiać, żeby ludzie sami dochodzili do wniosków, które ja bym chciał.

 

Pamiętam, jak jeszcze jako berbeć zmanipulowałem własną starszą kuzynkę do kupienia mi lodów na spacerze. Byłem wtedy pod jej opieką i spędzaliśmy cały dzień na powietrzu, to była już późna wiosna. Ale wiedziałem, że kiedy powiem to lodów mi nie kupi.

 

Najpierw opowiedziałem jej kilka opowieści o tym, jak byłem gdzieś zmęczony i nie miałem energii już na nic. A mieliśmy wszyscy gdzieś jeszcze dojść, dobiec.

 

I wtedy w jednej historii usiadłem na lody z rodzicami i jak je zjadłem,
to nabrałem ochoty na dalszą drogę i siłę miałem. Innym razem z kolegami
i koleżankami zjedliśmy lody i dalej mieliśmy siłę i biegaliśmy.

 

Itd. – tych opowieści było kilka przez pół dnia.

 

W drugiej części dnia, nagle straciłem energię, w kluczowym momencie, oczywiście paręnaście kroków od lodziarni i nie ruszyłem się ani metra. Oczywiście nie poprosiłem jej słowami o loda ANI RAZU.
A i tak go od razu dostałem.

 

Już wtedy wiedziałem, że można odnieść wyraźne korzyści jeżeli podczas rozmowy druga osoba dochodzi do przemyśleń i WNIOSKÓW, które zostały wcześniej zaprojektowane przez Ciebie i są Twoim CELEM.

 

DRUGA OSOBA ma pełne poczucie, że WNIOSKI te są JEJ własnymi, że to jej własne przemyślenia, własny pomysł.

 

Jeszcze w liceum pasjami porywałem wszelkie materiały z zakresu wpływania na ludzi samą tylko rozmową z nimi.

 

Miałem wtedy dopiero 17 lat, a już zauważałem pierwsze schematy w ludziach.
Wszystkie rozmowy z ludźmi przebiegały według kilku możliwych wariantów,
w zależności o „wylosowanego” charakteru mieszkańca.

 

Tych charakterów była skończona ilość. Po prostu odwiedzając 40 mieszkań dziennie, jako nastolatek nazywałem to „schematem małpim”.

 

Polegał on na tym, że podczas odtwarzanych przez nas w ten sam sposób pewnych sekwencji rozmowy związanej z przepisaniem się do drugiego operatora telekomunikacyjnego,
pani mieszkająca w pod numerem XX reagowała IDENTYCZNIE
w odpowiednich momentach, jak pani pod numerem YY.

 

Z kolei pan pod numerem A reagował inaczej niż pan pod numerem B, który jednak reagował tak samo jak pan pod numerem E i jednocześnie inaczej, niż pan pod numerem D, który reagował tak samo jak pan pod numerem A.
I tak dalej…

 

Wtedy powiedziałem do Piotra:

 

„Zauważyłeś już, w jak wielkim stopniu ludzie działają schematami?
Czy oznacza to, że ludzie nie są indywidualnościami?

 

I pytanie czy to znaczy, że dalsze schematy można przewidzieć, po tym jak klientka odezwie się i usiądzie?”

 

Na odpowiedź nie przyszło długo czekać.
Po prostu rozpracowaliśmy schematy.
 
Do dziś psychologia stała się moją pracą, pasją, studiami i hobby. Jest obecna w niemal każdej chwili mojego życia.
 
Fajnie jest teraz spojrzeć z perspektywy, wjechać od strony psychologii,
a później nakładać możliwości na teren w polu i wpływanie na ludzi, wychowanie, budowanie relacji, więzi, sprzedaż siebie.
 
W tej chwili to wszystko zaczyna być połączone ze sobą, zespolone i bardzo mocno trzyma się całości.
 
No bo jak wyjaśnisz, ktoś czuje, że CHCE podejść i pogadać z osobą płci przeciwnej, jednocześnie CZUJE blokadę przed tym zachowaniem oraz zdołowanie, że tego nie robi…?
 
Dawanie w takiej sytuacji porad „idź i zrób to i tamto” jest nieskuteczne na dłuższą metę, bo problem nie leży w tym.
 

 

 

„To Było Silniejsze Ode Mnie…”

 

 

To był czerwiec 2016.
Przekroczyłem mury uczelni, na której już kiedyś studiowałem, inny kierunek w innych budynkach. Wszedłem do pokoju rekrutacyjnego, złożyłem dokumenty. Laska wklepuje dane i uśmiecha się do mnie… „witamy ponownie!”.

 

Z całą moją pasją, zamiłowaniem i obsesyjną miłością jaką pałam do psychologii wjechałem w zajęcia uniwersyteckie prowadzone przez najwybitniejszych mistrzów tego gatunku.
To nie byli zwykli profesorowie od nudnego wykładu.

 

Czułem, że będzie grubo…

 

Niektórzy profesorowie przylatują zza oceanu prowadzić tutaj serie zajęć. Wielu z nich to osoby o których można czytać w prasie, w ogólnoświatowych pismach naukowych.
A teraz miałem ich przed sobą, mówiących na żywo, widziałem ich, byli prawdziwi, mogłem ich słuchać i zadawać pytania… czułem, że żyję!

 

 

 

„Zupełnie Rozwalili Mi System”

 

Treści jakie zacząłem zdobywać i odnosić do praktycznych przypadków życia, raz na zawsze wzniosły moje rozumienie ponad fundament zwany akcją
i reakcją.

 

Zawsze myślałem, że kiedy ktoś / coś / jakaś sytuacja wywołuje w nas emocje, to w następstwie tego przyjmujemy jakiś grymas twarzy i podejmujemy działanie, np. wystraszyłem się więc uciekam, bo się boję.

 

Jakim było dla mnie zaskoczeniem, kiedy okazało się, że uczucie / emocja NIE JEST powodem zachowania, bo emocja powstaje na koniec. Grymas twarzy jest przed emocją,
a przed grymasem jest decyzja o zachowaniu, nie powodowana emocją, bo jej jeszcze nie ma.

 

Można również bardzo łatwo rozpoznać, kiedy uśmiech drugiej osoby jest wynikiem prawdziwej radości i sympatii do Ciebie, a kiedy ta osoba uśmiecha się do Ciebie siłą świadomej woli. Dokładnie chodzi o mięsień okrężny oka.

 

Swoją siłą woli przy uśmiechu możesz napiąć TYLKO mięsień jarzmowy. Jeżeli mięsień okrężny oka jest luźny, to znaczy, że uśmiech jest wywołany siłą woli, bo tego mięśnia nie da się napiąć świadomie.

 

To ma swoją nazwę „uśmiech panamerykański”. Nazwa wzięła się od określania uśmiechu stewardess w samolotach.

 

Tej wiedzy nie da się zignorować.
Można ją zgłębiać godzinami, dniami i nocami.

 

 

„Czułem Coś Co Skupiało Moją Uwagę i Totalnie Mnie Pochłaniało…”

 

Jeszcze nigdy nie spotkałem tylu osób w jednym miejscu tak bardzo pochłoniętych tym, co przez całe życie tak bardzo kochałem, w tej niepozornej auli, skupiającej około 100 osób oddanych pasjom psychologii w różnych jej kierunkach, siedzących przed naukowymi autorytetami okrytymi sławą, które teraz krok po kroku pokazują nam największe tajemnice.

 

 

 

„Stałem Się Tak Pochłonięty,

Że Zostawiłem Cały Świat…”

 

Nie masz mi się co dziwić.
Psychologia i odkrywanie, kształtowanie zachowań i budowanie relacji
z innymi
, przekonywanie innych, a także pomaganie ludziom stawania się lepszymi… dla własnej frajdy… to zawsze był mój świat.

 

Pamiętam jak dziś, kiedy wczesnym świtem dopiero wbiłem do budynku A-16
i angażuję się w kontakt z automatem od kawy… kiedy nagle podchodzi do mnie Daria, wita się i zaczyna ze mną rozmowę o Z. Freud’zie.

Tak po prostu.

 

Dyskusja o tym XIX – XX wiecznym psychologu staje się tak pochłaniająca, że sytuacja zaczyna przypominać scenę z filmu… nie wiem ile w zapatrzeniu tak jeszcze rozmawialibyśmy i ile by to trwało, gdyby nie następne w kolejce osoby, które przerywają będąc zasłuchanymi w tę dyskusję, że jak coś tam stygnie ta kawa…

 

 

 

„Teraz Mam Sesję…

Dlatego Mniej Piszę…”

 

Wiedza którą zdobyłem, którą teraz zdaję na sesji egzaminacyjnej, mogłaby stać się inspiracją do niejednej książki, do niejednego kursu i z pewnością stanie się fundamentem tegorocznego szkolenia SU Sopot 2017.
Postanowiłem, że pocisnę kolejne materiały na grubo.

 

Nie każdy ma czas w życiu na to, żeby studiować psychologię… więc ja to zapodam.
Po prostu będę przekazywać to wszystko o wiele intensywniej, niż dotychczas.

 

Teraz jednak przede wszystkim skupiam się na pisaniu prac zaliczeniowych, niejednokrotnie wymagających bardziej, niż niejeden materiał jaki tworzę.

 

No i egzaminy.
Nie ma przedmiotu, z którego nie byłoby egzaminu i zaliczeniowej pracy. Tego na innych kierunkach nie ma. Są „zalki” za niektóre wykłady. Ale na Psychologii nie.

 

 

 

„To Trzeba Lubić…”

 

 

 

To, że umiesz grać w piłkę to jedno, ale czym innym jest nauczanie innych ją dobrze kopać i grać. 
Aby dojść do swojego marzenia, musisz przejść przez czyściec kroczenia od miejsca w którym byłeś, do upragnionego miejsca przeznaczenia.
 
 
Kiedy przypomnę sobie pierwsze moje szkolenia, mam do nich ogromny sentyment.
 
Ale i też do każdego innego, jakie utarło mi się w pamięci oraz do osób, razem z którymi mogłem to tworzyć.
 
Idę dalej…
 
Piszę dziś do Ciebie, żeby powiedzieć Ci, że postanowiłem IŚĆ DALEJ, zostawiając to co zdobyte, tak by dokończyć realizację mojego CELU i marzenia.
 
Daję Ci możliwość zagłębienia się i poznania psychologii w kontekście praktycznych umiejętności sterowania otoczeniem oraz potencjałem siebie.
 
Zrozumienie jak działa człowiek i jak wywoływać właściwe reakcje jest dziś najbardziej potrzebną nauką w niemal każdej dziedzinie współczesnego świata.
 
 
W tym czasie będę wręcz maniakalnie zgłębiał jak najwięcej ciekawostek
i patentów się da. Będę testował, używał i będę się tym bawił i dzielił.